Dane szczegółowe:Wydawca: RosemariaRok wyd.: 2013Ilość stron: 368 9788363110222 ISBN: 978-83-6311-022-2 Data: 2015-10-02 pozycja dostępna Wyślemy w czasie: 24 h × 1 / 1 Opis książki:Niezwykła książka błogosławionego Bartola Longo opisująca historię powstania sanktuarium w Pompejach oraz liczne objawienia i cuda Maryi w Pompejach i innych miejscach, związanych z cudownym obrazem i "Cuda i łaski Królowej Różańca w Pompejach" - bł. Bartolo Longo - Wydawnictwo Rosemaria. Książka posiada 368 stron i została wydana w 2013 r. Cena zł. Zapraszamy na zakupy! Zapewniamy szybką realizację zamówienia. Bądź pierwszy - Oceń, napisz recenzję/opinię [+]Serdecznie zapraszamy na jubileuszową, dziesiątą pielgrzymkę pompejańską na święto sanktuarium Królowej Różańca Świętego w Pompejach! 8 maja to data wyjątkowa – ten dzień jest w sanktuarium pompejańskim pamiętany jako rocznica założenia sanktuarium i wszystkich ważnych tamtejszych wydarzeń. Planowane one były właśnie na 8 maja – przed II soborem watykańskim -17% Uwagi: Obwoluta/Oprawa: zabrudzona, wytarta, ze śladami zgięć Brzegi stron: zabrudzone, zakurzone Rogi: zagięte, rozdwojone TIN: T02582508 Rok wydania: 2013 Rodzaj okładki: Miękka 9,00 zł 7,49 zł -17% Uwagi: Brzegi stron zakurzone, Oprawa lekko wytarta, przybrudzona ,porysowana, TIN: T01973543 Rok wydania: 2018 Rodzaj okładki: Miękka 10,00 zł 8,32 zł -17% Uwagi: Obwoluta/Oprawa: lekko wytarta Brzegi stron: zakurzone TIN: T02291710 Rok wydania: 2011 Rodzaj okładki: Miękka 11,00 zł 9,16 zł -17% Uwagi: Brzegi stron zakurzone, trochę zabrudzone, Oprawa lekko wytarta, lekko zagnieciona na brzegu, Rogi oprawy trochę zagięte TIN: T02119205 Rok wydania: 2011 Rodzaj okładki: Miękka 12,00 zł 9,99 zł Po krótkim pobycie w domu skierowano nas do szpitala , w którym nasze dziecko spędziło prawie miesiąc, a ja razem z nim. Wtedy to moja teściowa przesłała mi nowennę do Św Teresy, której czytanie sprawiało mi ulgę w całym moim cierpieniu i strachu o dziecko. Szukałam pociechy u Boga i tak dowiedziałam się o Nowennie Pompejańskiej.
Zdecydowanie, to „Suplikacja do Matki Bożej Pompejańskiej” stanowi naczelną modlitwę duchowości pompejańskiej. Jako drugie w kolejności należałoby wskazać „Nabożeństwo dwudziestu sobót”, następnie „Miesiąc ku czci św. Józefa”, dalej – nabożeństwo do Michała Archanioła oraz modlitwę za zmarłych. Wszystkie te
Sparaliżowana od 11 lat, zostaje uzdrowiona podczas modlitwy w Sanktuarium w Pompejach. Rosa Benigno Michelina, 74 lata : „poczułam pieczenie w całym ciele i intensywny zapach kwiatów”. POMPEJE. Dla wierzących to jest „znak”. Matka Boża nie dokonuje cudów, tylko wtedy, gdy podróżuje się aż do Lourdes, Fatimy, czy Medjugorje. Wiara rzeczywiście uzdrowiła Michelin`ę Comegna, 74 lata, kilka kilometrów od domu, podczas przyjmowania Komunii św w Pompejach, podczas mszy niedzielnej 23 marca, w Sanktuarium poświęconemu Błogosławionej Dziewicy Różańca Świętego. Michelina, która mieszka w Castellammare di Stabia, dotknięta była paraliżem ramienia i prawej nogi, od 11 lat, od kiedy 04 kwietnia dostała wylewu, podczas przygotowywania posiłku dla swoich najdroższych. Matka 5 synów i babcia 12 wnucząt, już wtedy walczyła z rakiem piersi, na który była już raz operowana. Po wylewie, który unieruchomił ją w łóżku na 3 lata, była operowana kolejne 4 razy. Poddawana była kolejnym chemio- i radioterapiom. Męka, którą wielu zna, która upokarza i wycieńcza. „Ale ja zawsze prosiłam Matkę Bożą,żeby mi zwróciła zdolność chodzenia – opowiada Miechelina – przy 5 synach, to mąż pomagał mi we wszystkim. Musiał prowadzać mnie także do łazienki, a ja bardzo się wstydziłam.” Teraz Michelina chodzi i porusza się po domu w pełni sprawnie. Pozostało jej chore serce i płuco spalone przez radioterapię. Wraz z mężem Giovanni Passaro, z którym są w małżeństwie od 55 lat, są teraz szczęśliwi i poruszeni. Monsignor Giuseppe Adamo, wikariusz Sanktuarium maryjnego, potwierdza, że jest świadkiem opowiadania kobiety. W każdym razie dodaje: „wiem, że będzie wystawiona dokumentacja medyczna, aby poświadczyć to, co się wydarzyło, my zrobimy konieczne kontrole” Wszystko wydarzyło się na mszy o godz. 10, odprawianej przez ojca Adamo. Pani Comegna, stanęła w kolejce do przyjęcia Komunii. ” Przyjęłam Eucharystię i kiedy trzymałam ją jeszcze w ustach, zaczęłam odczuwać silne pieczenie, które postępowało od stóp, przez nogi w górę przez całe ciało, jednocześnie czułam silną woń kwiatów – wyjaśnia kobieta. Odczuwałam wszystko tak silnie, że byłam przerażona. Zapomniałam, że byłam w kościele ponieważ pieczenie, które odczuwałam kazało mi myśleć, że się palę i rozglądałam się przekonana ,że zaraz zobaczę moje ubranie w płomieniach.” „Zdjęłam szalik,, płaszcz, było mi gorąco i byłam cała zlana potem – kontynuuje kobieta – mój mąż myślał,że się rozchorowuję. Powiedziałam mu,że czuję wielką radość i wielką chęć chodzenia.” Mąż opowiada: „Podniosła się i żwawym krokiem przeszła przez nawę. Bałem się, że może upaść, ale ona szła naprzód i nie było widać śladu po paraliżu po wylewie.” Michelina, delikatnie wskazuje na kulę, unosi ją uzdrowioną ręką i mówi: „Teraz do Pompei, chcę iść pieszo.” Małżeństwo Passaro, zlecili już odlew w srebrze, małego ramienia i nogi, które to zostawią w Bazylice w Pompejach, na znak otrzymanej łaski uzdrowienia. Arcubiskup Caputo : „TU dochodzi do wielu cudownych wydarzeń. Teraz czas na medycynę , aby dała naukowy dowód tego, co zaszło.” POMPEJE. Biuro komunikacji społecznej Sanktuarium Błogosławionej Dziewicy Różańca Świętego wydało monsignore Tommaso Caputo, arcybiskupowi Pompei, ostrożne oświadczenie na wieść o nagłym uzdrowieniu Micheliny Comegna. „Zważywszy,że pani Michelina Comegna stwierdza, że doznała poprawy stanu zdrowia, za co dziękuje Bogu i Maryi Dziewicy, biuro przyznaje, że zostaną przeprowadzone dogłębne badania naukowe, przed wiążącym ustosunkowaniem się. Od momentu ufundowania Sanktuarium, wiele cudownych wydarzeń zaszło tu za wstawiennictwem Dziewicy z Pompei i błogosławionego Bartolo Longo. Zadaniem medycyny jest stwierdzić i udokumentować to naukowo.” Zaiste, także główny wikariusz sanktuarium, Giuseppe Adamo, który osobiście towarzyszył temu fenomenowi, jest ostrożny i twierdzi;” Cudów za wstawiennictwem Matki Bożej wysłuchałem wiele w konfesjonale, ale też nie wszyscy wracają z potwierdzeniem medycznym, także dlatego, że choremu, trudno jest poddać się nowym badaniom i wizytom w szpitalach, po to aby uzyskać świadectwo medyczne. Wolą żyć w radości z uzdrowienia i zapomnieć o bólu.”Instrukcja Świadectwa. Obejrzyj z nami FILM „Pompeje. Miasto Maryi” (cz. 1/3) FILM „ Pompeje. Miasto Maryi ” – Przenieś się w to wyjątkowe miejsce i poznaj historię nowenny pompejańskiej oraz Papieskiego Sanktuarium w Pompejach. Zobacz wspaniałe uroczystości ku czci Maryi i poznaj przesłanie, jakie płynie z tego miejsca dla
Niech bedzie pochwalony Jezus Chrystus. Na wstepie pragne przeprosic Cie kochana Matko, ze dopiero teraz skladam moje swiadectwo. Jestem w trakcie odmawiania mojej trzeciej Nowenny. Pierwsza zaczelam odmawiac z prosba o dar macierzynstwa. Pomimo tego, ze jestem w trakcie odmawiania 3-ej Nowenny, a ta prosba nie zostala jeszcze wysluchana to…
Relikwie bł. Bartolo Longo w naszej redakcji Naszym Czytelnikom pragniemy przybliżyć patrona tej strony internetowej. – Bł. Bartolo Longo to postać, z którą jesteśmy związani prawie od początku działalności w ramach Od 2010 r. propagujemy różaniec i nowennę pompejańską z wielkimi tego owocami! W 2012 r. niespodziewanie otrzymaliśmy relikwie bł. Bartola, które znajdują się w naszej redakcji. Jakie są związki bł. Bartola z tą niezwykłą modlitwą – nowenną pompejańską? Dlaczego wybraliśmy go sobie na naszego patrona? „Gdzie wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska” (Rz 5,20). We wschodnich Włoszech jest miejsce, które znane jest chyba wszystkim miłośnikom starożytnego świata. Corocznie 16 milionów turystów ze wszystkich stron ziemi zwiedza ruiny w Pompejach. Wulkan Wezuwiusz zniszczył to miasto w 79 r. okrywając swoimi popiołami niczym całunem śmierci. Pozostałości zostały odkopane dzięki mozolnej pracy archeologów. Dzięki ich pracy turyści podziwiają szczątki dawnej architektury i piękno dawnej sztukę. Jednak jest coś, co musi budzić zastanowienie, szczególnie w sercu chrześcijanina. Wśród tych wszystkich wspaniałości znajduje się wiele miejsc kultów pogańskich i domów rozpusty. Pewne jest, że jeśli do Pompejów dotarli chrześcijanie, to z pewnością działali w ukryciu. Po pamiętnym wybuchu Wezuwiusza, pamięć o Pompejach przechowywały tylko starożytne księgi. W okolicy dawnego miasta były położone małe wioski, które nie cieszyły się dobrą sławą z powodu wysokiej przestępczości i zdziczenia obyczajów. Choć Włochy zaliczane są do krajów katolickich, w tych okolicach panowały zabobony i kwitło pogaństwo. Półtora wieku temu, kiedy zaczęto odkopywać miasto, stał tam co prawda kościółek, lecz mały i zniszczony, a starszy proboszcz miał niewielki wpływ na swoich parafian. Wielu z tych, którzy chodzili na coniedzielną Mszę, nie znało podstawowych prawd wiary katolickiej. Powszechną praktyką było udawanie się po poradę do czarownic i magiczne zaklęcia jako recepta na każdy problem. Błogosławiony Bartolo Longo Któregoś dnia w tych okolicach pojawił się młody adwokat, Bartolo Longo. Choć przyjechał tylko w sprawach administracyjnych, coś spowodowało, ze zatrzymał się na dłużej. Widząc spustoszenie duchowe wśród mieszkańców Doliny Pompejańskiej, postanowił przy okazji swojej pracy rozmawiać z ludźmi o wierze. Z różańcem w ręku chodził od chaty do chaty i w prostych słowach mówił o pięknie modlitwy różańcowej. Choć wkładał w to sporo serca, efekt był dość mizerny. Bartolo zdawał sobie sprawę, że trzeba czegoś więcej: sakramentów świętych i trwałej formacji duchowej. Wciąż nasuwało się pytanie, jak skłonić tych ludzi do pójścia do kościoła, by tam obcując z Bogiem doznawali przemiany dusz? Pomysłów było wiele, lecz kościółek nie mógł pomieścić nawet jednej dziesiątej parafian! Choć Bartolo wraz z przyjaciółmi doprowadzili do jego remontu i postawienia nowego ołtarza, było to wciąż za mało. Biskup widząc, że starszy już proboszcz nie podoła nowym obowiązkom, dość niespodziewanie zlecił Bartolowi budowę nowego kościoła. Królowa Różańca przychodzi na pomoc Bartolo nie wiedział jeszcze, jak wielkie zadania stawia przed nim Opatrzność. Że nie chodzi tu tylko o sam kościół, ale że powstanie najwspanialsza bazylika różańcowa i wielkie dzieła miłosierdzia. Bóg wyznaczył mu strategię małych kroczków poprzez zbieranie niewielkich datków na rzecz kościoła. Wykorzystał Bartola, tego nawróconego spirytystę i kapłana świątyni szatana, jak najlepsze narzędzie. Po nawróceniu, po czasie długiej pokuty i zadośćuczynienia, jaką odbył posługując wśród chorych w neapolitańskim szpitalu, nadszedł czas na nowe zadanie. Miało nim być głoszenie chwały Królowej Różańca Świętego. I tona cały świat! I z pewnością niewiele by Bartolo uczynił, gdyby nie pomoc od tej najlepszej Matki. Budowa nowego kościoła, mimo wielu trudności jakie stawiał zły duch, przebiegała zaskakująco szybko. Sama Maryja błogosławiła wszelkim pracom przy budowie i jednocześnie przy dziełach szerzenia różańca. W tym czasie doszło do kilku cudownych, niezwykle głośnych uzdrowień za wstawiennictwem Królowej Różańca. W 1884 roku, nieuleczalnie chora Fortunatina z pobliskiego Neapolu, miała kilkukrotne widzenie Matki Bożej. Maryja pochwaliła dziewczynkę za to, że godnie znosi cierpienie, ale tez obiecała, że zostanie uzdrowiona, jeśli odda się modlitwie różańcowej. Poleciła, aby odmówiła trzy nowenny błagalne, a potem trzy nowenny dziękczynne, odmawiając codziennie wszystkie 15 tajemnic różańca. I rzeczywiście, dzięki tej modlitwie, dziewczynka została całkowicie i natychmiastowo uzdrowiona! Ale na tym nie koniec. Maryja powierzyła Fortunatinie obietnicę, skierowaną do każdego z nas, mówiąc: „Ktokolwiek pragnie otrzymać łaski, niech odprawi na moją cześć tę nowennę.” Zobacz też książki: Biografia bł. Bartola Książka bł. Bartola Kompendium wiedzy o nowennie pompejańskiej Odwiedź strony: Bartolo Longo świadectwa nowenny pompejańskiej nowenna pompejańska czasopismo różańcowe Nowenna pompejańska Bartolo Longo wśród swoich wychowanków – dzieci więźniów Odtąd rozpoczyna się sława nowenny, zwanej często „nie do odparcia” – bo obwarowanej obietnicą Królowej Nieba. Nowenna ta jest zwana częściej „nowenną pompejańską” z uwagi na kult, jaki dziewczynka żywiła do obrazu Matki Bożej Pompejańskiej, ale przede wszystkim na dwa wspaniałe znaki. Cud bowiem wydarzył się w rocznicę konsekracji budowanego kościoła w Pompejach, a do tego Maryja objawiając się rzekła: – Modliłaś się do mnie pod różnymi wezwaniami i zawsze odbierałaś łaski. Teraz, gdy mnie wzywasz pod imieniem Królowej Różańca Świętego z Pompejów, które mi jest bliższe ponad wszystkie inne, nie mogę ci odmówić. Wiadomość o cudzie i słowach Maryi rozeszła się szerokim echem. Przesłanie nowenny pompejańskiej, obudziło nadzieję w chorych i cierpiących. Zaczęły mieć miejsce kolejne cudowne uzdrowienia i… tak jest po dziś dzień! Wciąż napływają z całego świata piękne świadectwa, dowody wypełniania się obietnicy Maryi. Także w Polsce, gdzie nowenna jest w ostatnich latach bardzo popularna. Gdyby podsumować wszystkie świadectwa ze strony oraz z kwartalnika „Królowa Różańca Świętego”, to najwięcej z nich mówi o głębokiej przemianie duchowej, jaką skutkuje odmawianie różańca. Bardzo wiele osób pisze o odnalezieniu pracy, o powrocie do zdrowia, o pojednaniu w rodzinie i rozwiązaniu życiowych problemów. Liczne łaski Wiele osób pisze o zaskoczonych lekarzach, którzy przewidywali pewną śmierć. Jak Pani Wanda, u której nagle i ku zaskoczeniu lekarzy, zniknął rak piersi i wszystkie przerzuty. Po guzie pozostało tylko wgłębienie, tak jakby ktoś niewidzialnym skalpelem, usunął nowotwór. Agata chowała przez 9 lat na endometriozę, do tego wykryto guza, który groził resekcją jelit. Nikt w Polsce nie był w stanie jej pomóc. Kiedy dowiedziała się o nowennie, od razu rozpoczęła modlitwę. Już kilka dni potem stał się cud. Guz całkowicie zniknął, wraz z nim endometrioza. Jak pisze w swoim świadectwie: „profesorowie sami nie wierzyli i do dziś nie wierzą.” Mimo pozytywnych zdjęć USG, zdecydowali się na operację, jednak nie było czego leczyć! Mimo kryzysu ekonomicznego i wysokiego bezrobocia, wiele osób daje świadectwo znalezienia pracy i rozwiązania życiowych problemów. Pewna osoba przez rok, różnymi modlitwami prosiła o pracę. Bóg ćwiczył ją w cierpliwości, jak pisze: „ten czas pomógł mi wyzbyć się pychy, nauczyłam się czekać, być cierpliwą a także przekonałam się na kogo mogę naprawdę liczyć.” Dzięki odmówionej nowennie w końcu znalazła pracę. Sanktuarium w Pompejach wybudowane przez bł. Bartola Longo Pani Ewa popadła w ruinę finansową. Pisze: „mieliśmy wraz z mężem więcej długów niż włosów na głowie.” Kiedy odnalazła w Internecie nowennę, postanowiła jej spróbować. I choć nie było łatwo, przez cały czas miała przekonanie, że wszystko dobrze się ułoży. I rzeczywiście, mąż szybko znalazł dobrze płatną pracę i udało się wyjść na prostą. Teresa dziękuje Maryi za uratowanie z nałogów, w jakie była uwikłana. Pisze, że to „przez jej wstawiennictwo wyciągnęła mnie z bagna grzechów i wprowadziła na drogę prawdy nie zostawiła mnie w najgorszych chwilach kryzysu wiary podała mi swa matczyna dłoń i okazała macierzyńską miłość”. „To piękna modlitwa – pisze inna osoba – Uczy pokory, wytrwałości i umacnia wiarę. Matka Boża sprawia, że otrzymuję mnóstwo łask, o które nie proszę i które nie są związane z intencją. Od czasu odmawiania Nowenny zniknął chaos z mojego życia, zniknęły nieporozumienia. Do tego łaskami obdarzani są moi bliscy w sprawach, o które przed Nowenną modliłam się za nich. Kto jeszcze wątpi w moc tej modlitwy, niech ją zacznie, a przekona się jak pięknie działa w naszym życiu Matka Boża. Helen Quinlan Wśród znanych osób, które mówią o skuteczności nowenny, jest Helen Quinlan, irlandzka mistyczka. W 1991 roku, kiedy leżała w szpitalu po ośmiu latach ciężkiej choroby, a lekarze pozostawiali jej tylko 2–3 dni życia, dziwnym trafem znalazła na stoliku szpitalnym książeczkę z nowenną pompejańską. System odpornościowy nie działał, ból był nie do zniesienia… Helen niemal zupełnie straciła wzrok i słuch. Zdołała jednak otworzyć książeczkę i przeczytać obietnicę Matki Bożej daną światu przez Fortunatinę: „Ktokolwiek pragnie otrzymać łaski, niech odprawi na moją cześć trzy nowenny odmawiając piętnaście tajemnic różańca, a potem niech odmówi znowu trzy nowenny dziękczynne.” Zapragnęła modlić się tą nowenną o śmierć, żeby tylko ból przestał ją męczyć… Wtedy, gdy tylko rozpoczęła nowennę, w jednej chwili została całkowicie uzdrowiona! Ten cud stał się bodźcem do pogłębiania wiary. Głębokiemu nawróceniu towarzyszył mistyczny nakaz, by żyć tylko Eucharystią. i tak rzeczywiście się stało, od kilkunastu lat jedynym posiłkiem jest Komunia Święta. Helen nie przyjmuje żadnych pokarmów, a od niemal 10 lat prawie nie śpi, spędzając noce na modlitwie. Otrzymała też stygmaty w niewidzianej postaci. U Królowej Różańca w Pompejach Liczne świadectwa o otrzymanych łaskach i cudach za wstawiennictwem Królowej Różańca świętego z Pompejów wciąż przypominają nam o tym, że Maryja ma dla każdego z nas wspaniały plan. Jest nim codzienna modlitwa różańcowa – modlitwa, która poprzez rozważania wprowadza nas w medytację nad Ewangelią. Dzięki różańcowi poznajemy Pana Jezusa, patrzymy na Niego oczami Maryi. Dzięki tej modlitwie jesteśmy wśród pastuszków przy betlejemskim żłóbku i pod Krzyżem na Golgocie. Modląc się na różańcu przechodzimy przez tajemnice Ewangelii, a poznając je ubogacamy się i utrwalamy w wierze. Modlitwa różańcowa wiąże się też z obietnicą daną św. Dominikowi: „Kto odmawia różaniec, będzie ocalony”. To te słowa dokonały nagłego wstrząsu w życiu Bartola Longa. Usłyszawszy je w sercu zawrócił z drogi ku potępieniu by rozpocząć dzieła różańcowe. Poza kościołem, zbudował szkoły, sierocińce, zakłady wychowawcze dla dzieci więźniów, rozpoczął wydawanie katolickich gazet i książek. Nowe Pompeje, zbudowane przy gruzach starożytnego miasta, zatętniły życiem i wkrótce zaczęły promieniować na cały świat. Tak jak objawiona Fortunatinie nowenna pompejańska. Marek Woś Zobacz też książki: Biografia bł. Bartola Książka bł. Bartola Kompendium wiedzy o nowennie pompejańskiej Odwiedź strony: Bartolo Longo świadectwa nowenny pompejańskiej nowenna pompejańska czasopismo różańcowe I ja postanowiłam napisać świadectwo, bo wiem jak czytanie ich dodaje skrzydeł. W mojej rodzinie stało się coś, co mogę nazwać cudem. Do tej pory czasami łapie się na tym, że nie mogę uwierzyć, że wydarzyło się tyle dobra i stało się coś, na co cała nasza rodzina czekała latami.… W połowie kwietnia 1876 r., ksiądz Antonio Varone z Neapolu, który liczył sobie 56 lat, zachorował na dur brzuszny połączony z krwawą biegunką. Nogi do kolan, twarz, język i ręce były pokryte zmianami skórnymi. Doktor Vincenzo Marsilia i inni przyjaciele chorego czynili wszystko, aby przynieść kapłanowi ulgę w cierpieniach. Ale 23 kwietnia lekarze rozłożyli bezradnie ręce. Profesorowie Raphael Valieri i Clemente del Gaudio orzekli, że wiedza medyczna nie jest zdolna go uratować, a przed pewną śmiercią ocalić go może tylko cud. Kapłan ten był powszechnie znany i szanowany, parafianie nieustannie dopytywali się o jego stan. Pewien zaprzyjaźniony z chorym kapłan, ojciec Federico Caprioli, usłyszał o łaskach, których dostąpili w Neapolu ofiarodawcy na potrzeby kościoła w Pompejach. Poprosił on moją żonę, aby jeszcze tego samego dnia – a była to niedziela – udała się do chorego i nakłoniła do złożenia zobowiązania ku czci Matki Bożej Pompejańskiej. Moja żona spełniła to życzenie. W mieszkaniu chorego zastała kilka nieznanych jej osób. Byli to Vincenzo Barone, Errico Sorrentino, Vincenzo Marzano oraz kapłani Vincenzo Varriale, Raphael Guglielmi i Pasquale Barone. Trwali oni w smutku oczekując śmierci przyjaciela. Moja żona zbliżyła się do łóżka, w którym leżał chory. Miał opuchniętą twarz i sine usta, z trudnością łapał oddech i wszystko wskazywało, że to jego ostatnie chwile. Strach, a nawet przerażenie opanowały ją na ten straszny widok. Lecz nie tracąc odwagi spytała: – Ojcze, Królowa Różańca czyni cuda dla Swojego kościoła w Pompejach. Czy obieca ojciec wspierać słowem i piórem to dzieło? Na te słowa umierający zaczął płakać i wyszeptał słabym głosem: – Wykonam wszystko, do czego mnie zobowiążecie. – Złożył ręce, a inni obecni zaczęli odmawiać Pozdrowienie anielskie ku czci Matki Bożej Pompejańskiej. Wszyscy płakali. Moja żona dodała mu jeszcze odwagi, mówiąc: – Niech ojciec zaufa Matce Bożej, Ona udzieli ojcu swojej łaski. Już wieczorem tej niedzieli stan chorego uległ poprawie, a gorączka zaczęła spadać. Wkrótce całe ciało zaczęło pokrywać się nowym naskórkiem i odrosły paznokcie. Gdy już całkiem doszedł do zdrowia, miał sen, w którym widział jakąś panią mówiącą o kościele powstającym w Pompejach. Myślał, że wystarczy okazać wdzięczność przez odprawienie mszy dziękczynnej w kościele w Tolentino, w którym czczono Maryję w Lourdes. Sądził, że Lourdes i Pompeje to jedno i to samo, więc nie myślał o pielgrzymce do Doliny. Lecz Królowa Nie ba pragnęła odbierać cześć w tym szczególnym, wybranym przez Boga miejscu. Oto co dalej nastąpiło. Na wieść o cudzie postanowiliśmy odwiedzić uzdrowionego. Udaliśmy się do niego 12 czerwca, aby go poprosić o pisemne świadectwo i odebrać oczekiwane składki. Z wielkim zdziwieniem dowiedzieliśmy się, że kapłan znów leży w wysokiej gorączce i odczuwa wielkie cierpienie. Nikt nie umiał wytłumaczyć przyczyn nowej choroby. Zapytaliśmy go o wypełnienie zobowiązań związanych z kościołem w Dolinie Pompejańskiej. Gdy powiedział, że nic nie uczynił, przypomnieliśmy mu o danym przyrzeczeniu i upomnieliśmy, by go dotrzymał jeżeli chce znowu odzyskać zdrowie. Kapłan zaczął się tłumaczyć, ponownie obiecał, że ogłosi cud publicznie, a po odzyskaniu zdrowia przyjedzie do Pompejów dać świadectwo przed biskupem i wszystkimi ludźmi. Jeszcze tej samej nocy spodziewano się nawrotu duru, ale gorączka zupełnie ustała, Następnego poranka chory wstał i odprawił mszę świętą. W uroczystość Matki Bożej Różańcowej ksiądz Antonio Varone przybył do Pompejów, gdzie odprawił mszę i ze łzami w oczach opowiedział o swoim cudownym uzdrowieniu. Chciałabym podzielić się świadectwem o Małym Wielkim Cudzie, jakiego dostąpiliśmy po odmówieniu Nowenny Pompejańskiej. Z mężem od niemal trzech lat staraliśmy się o potomstwo. Czas mijał, a nas nie przybywało. Praktycznie od samego początku większość przyjętych przeze mnie Eucharystii była właśnie w tej intencji – by Bóg pobłogosławił nas darem…Spis Treści Książka „Cuda i łaski Królowej Różańca Świętego w Pompejach” – bł. Bartolo Longo Wprowadzenie 9 Wstęp 17 I. Historia Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w Pompejach Rozdział I. Historia Doliny Pompejańskiej do roku 1872 Pompeje dawniej i dziś 23 Dolina Pompejańska w dawnych czasach 28 Dalsze losy Doliny Pompejańskiej 34 Rozdział II. Nowe Pompeje Pierwszy dzień w Dolinie 43 Stary kościół 45 Znak z nieba 47 Pierwsza próba 49 Godzina łaski 55 Rozdział III. Cudowny obraz Jak obraz znalazł się w Dolinie Pompejańskiej? 61 Pierwsza renowacja obrazu 66 Rok 1876 69 Druga renowacja obrazu 75 Pierwszy cud 81 Arystokracja neapolitańska 86 Pierwsze zmartwienia 90 Latiano i Pompeje 95 Francavilla Fontana 97 Cudowne uzdrowienie pani Vastarelli 102 Dzień szczególniejszej łaski 107 Archanioł z góry Gauro 109 Piąty cud 111 Położenie kamienia węgielnego 114 Rozdział IV. Budowa kościoła Maj 1876 119 Pierwsze objawienie Matki Bożej Pompejańskiej 139 Ofiara na pierwszy ołtarz 143 Wzmocnienie fundamentów 144 Pierwszy kielich 145 Pierwsza uroczystość w budowanym kościele 146 Pierwszy rok budowy kościoła w skrócie 148 Rozdział V. Kronika najważniejszych wydarzeń w Pompejach od 1876 do 1897 roku 155 II. Cuda i łaski Matki Bożej Różańcowej w Pompejach Natina. Drugie objawienie Matki Bożej 165 Na stokach Wezuwiusza 179 Wielki cud na Vomero i trzecie objawienie 189 Sierota z Fabriano 239 Nikt nie ma większej miłości… 279 Gwiazda Morza 303 Jak Najświętsza Panna Pompejańska usprawiedliwiła przed papieżem założyciela Jej świątyni 315 Prominentny wolnomularz 341 III. Modlitwy Nowenna Pompejańska 355 Modlitwa o zapobieżenie grzechowi śmiertelnemu 357 Zakończenie supliki do Królowej Różańca Świętego 357 Modlitwa do św. Dominika i św. Katarzyny ze Sieny, by za ich przyczyną uzyskać łaskę od Najświętszej Maryi Panny Różańcowej 358 Modlitwa o nawrócenie niewiernych i pogan 359 Modlitwa za Kościół 360 Modlitwa do bł. Bartola Longa 361 To fragment książki „Cuda i łaski Królowej Różańca Świętego w Pompejach”. Przeczytaj także: bł. Bartolo Longo (biografia) naszego artykułu w „Przewodniku katolickim”, wprowadzenie do książki, zawiera także dokładniejszą biografię błogosławionego, Link do naszej księgarni…Link do naszej księgarni… Link do naszej księgarni… 368 stron, format 118 x 168 mm, Wysyłka GRATIS! Książka zawiera historię budowy Sanktuarium Różańca Świętego w Pompejach, cudownego obrazu oraz relacje z cudów spisane przez błogosławionego Bartola Longa. nowennę pompejańską i inne modlitwy, wprowadzenie z biografią bł. Bartola Longa, fotografie.
Moje świadectwo umieszczam na tej stronie już 3 raz. Moje wcześniejsze prośby cały czas się realizują. Prosiłam Mateńkę o pomoc w budowie. Mamy mało pieniążków, więc budujemy sami, nieraz rzucano nam kłody pod nogi, ale trwamy, ufamy i budujemy! Bardzo dużo modli się też moja mama o swoje córki, by… Łatwy zwrot towaru Kupuj i sprawdź spokojnie w domu. W ciągu 14 dni możesz odstąpić od umowy bez podania przyczyny. Pokaż szczegóły 14 dni na odstąpienie od umowy Najważniejsza jest Twoja satysfakcja z zakupów. Zamówione u nas produkty możesz zwrócić w ciągu 14 dni bez podania przyczyny. Bez stresu i obawDzięki integracji naszego sklepu z tanimi zwrotami Poczty Polskiej kupujesz bez stresu i obaw, że zwrot zakupionego towaru będzie kreator zwrotówWszystkie zwroty w naszym sklepie obsługiwane są przez prosty kreator zwrotów, który daje możliwość odesłania do nas paczki książka błogosławionego Bartola Longo opisująca historię powstania sanktuarium w Pompejach oraz liczne objawienia i cuda Maryi w Pompejach i innych miejscach, związanych z cudownym obrazem i świątynią. Parametry techniczne: Autor:praca zbioorwaWydawnictwo:RosemariaLiczba stron:224Rodzaj oprawy:Okładka miękkaRok wydania:2020Numer wydania:IVISBN:9788363110062Format:12x16,5 cm Zapytaj o produkt Jeżeli powyższy opis jest dla Ciebie niewystarczający, prześlij nam swoje pytanie odnośnie tego produktu. Postaramy się odpowiedzieć tak szybko jak tylko będzie to możliwe. Dane są przetwarzane zgodnie z polityką prywatności. Przesyłając je, akceptujesz jej postanowienia. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane Najwspanialszy dar, cud oraz szczęście jakie mogło spotkać naszą rodzinę. W modlitwie nie ustajemy i nadal odmawiamy Nowennę , a intencji nam nie brakuje. W różańcu jest siła, przekonaliśmy się o tym, że pomimo wielu problemów podczas ciąży córki- wszystkie pomyślnie się zakończyły. Bazylika Msze św. w niedziele i święta: godz. Msze św. w dni powszednie: godz. Anioł Pański, Adoracja Najśw. Sakramentu, różaniec, godz. W Sanktuarium sprawowania jest Msza św. w języku polskim. Odbywa się ona w pierwszą i trzecią niedzielę każdego miesiąca, oraz w święta o godz. w kaplicy św. Rodziny. Kaplica bł. Bartola Msze św. w niedziele i święta, godz. Msze św. w dni powszednie, godz. 3 2 głosów Oceń ten tekst! Ciasteczka Ta strona używa plików cookie, tzw. ciasteczek, aby ulepszyć stronę i dostosować ją do Twoich potrzeb Rity i Św. Ojca Papczyńskiego , litanie do Św. Dominika , koronkę do Św. Michała Archanioła. W październiku tego roku pojechaliśmy na pielgrzymkę do Medjugorje (strasznie polecam to miejsce święte ). Okazało się ,że w czasie pielgrzymki stał się cud, że zostaliśmy wysłuchani i teraz jestem w 5 tyg ciąży."AJIM" - TAJEMNICE CHWALEBNE RÓŻAŃCA ŚWIĘTEGO Z KSIĘDZEM DOMINIKIEM CHMIELEWSKIM SDB. NOWENNA POMPEJAŃSKA - TAJEMNICE CHWALEBNE RÓŻAŃCA ŚWIĘTEGO Z KSIĘDZEM DOMINIKIEM CHMIELEWSKIM SDB Apostolat Jezusa i Maryi (AJIM) zaprasza do odmawiania różańca świętego z ks. Dominikiem Chmielewskim SDB. Nowenna Pompejańska trwa 54 dni. Każdego dnia odmawiamy trzy części RóżańcaBudowa kościoła w Pompejach – Maj 1876 (fragmenty) Uroczysty akt położenia kamienia węgielnego pod nowy kościół był pierwszym etapem budowy świątyni. Miała ona stać się miejscem wybranym przez Boga na spotkanie z grzesznikami w tym i w przyszłych wiekach. Zdawało się nam, że pokonaliśmy już wszystkie trudności, i że budowa będzie odtąd postępować bez żadnych przeszkód. Ale po chwilowym uniesieniu przyszedł czas na rzetelną kalkulację. Zaczęliśmy doświadczać olbrzymich trudności. Najpierw trzeba było zdecydować, jak wielka ma być przyszła świątynia, ile ma posiadać kaplic i ołtarzy. Chrześcijańska roztropność nakazywała nie podejmowania się niczego, co przekraczałoby nasze możliwości. Tak też uważał biskup z Noli, który powtarzał: „Nie wydawajcie więcej nad to, co macie!” Jednak mieliśmy na uwadze także i tę radę, by przy planowaniu kościoła uwzględnić nie tylko obecną liczbę parafian, ale także prognozowany stan za około dwadzieścia lat. Licząc, że gęstość zaludnienia powiększy się dziesięć razy, należało zbudować kościół zdolny pomieścić około dwa tysiące wiernych. Biskup doradził nam jeszcze więcej: – Stawiajcie fundamenty i mury powoli, według możliwości. Gdy skończycie pierwszą część, postawcie ściany i pokryjcie je dachem. Tak uzyskaną przestrzeń zamknijcie tymczasowo poprzeczną ścianą, a otrzymacie mały kościółek. W następnym roku rozbierzcie tę tymczasową ścianę, przedłużcie ściany boczne i sklepienie. Tą metodą powiększycie kościół tyle razy, ile będziecie chcieli, i na ile wam starczy pieniędzy. Nie znaliśmy się wcale na sztuce murarskiej, więc rada ta bardzo nam się spodobała; odpowiadała ona naszym zasobom pieniężnym i potrzebom parafian. Lecz wkrótce pojawiły się wątpliwości. Nie wiedzieliśmy, jak grube mają być mury, jaki styl architektoniczny nadać, jak rozplanować filary, kaplice, ołtarze i nawy. Brakowało jednolitego planu, według którego moglibyśmy pracować. Przestrogi markizy Filiasi i biskupa z Noli przed pazernymi architektami skłaniały nas ku temu, by wszystkie pieniądze przeznaczyć od razu na budowę, a tym samym szybciej osiągnąć jakieś efekty. Według wskazówek biskupa postanowiliśmy budować kościół stopniowo. Tą metodą można było ustalić dowolną długość kościoła, ale jego szerokość, czyli rozstaw murów, musiała być z góry obliczona. Nic nie mogło mnie odwieść od powziętego postanowienia budowy na tym pustkowiu kościoła ku chwale Boga i dla szerzenia wśród okolicznej ludności różańca . Obojętnie w jakim stylu, bo to dla mnie była strata czasu. Wystarczyłyby cztery wybielone ściany i dach. Wiedziałem, że w pobliżu Scafati stał dość duży, jednonawowy kościół poświęcony Najświętszej Pannie. Taki kościółek pragnąłem postawić w Dolinie Pompejańskiej. Dowiedziałem się, że tamtejsi mieszkańcy budowali go trzydzieści lat i że kosztował ich 30 000 franków. Tyle czasu i pieniędzy! Można było powątpiewać, czy ubodzy chłopi zdołają zebrać taką kwotę i czy w ogóle przy swoim słabym zdrowiu pożyję tak długo… – Niech pan nie myśli o sobie – powiedział nasz biskup – ale raczej o przyszłości. Pan zacznie a inni skończą. Te słowa wyryły mi się w pamięci. Miałem zaczynać bez zbytniej troski o przyszłe sprawy. Więc do dzieła, niech Bóg je prowadzi! Kościółek w Muroli niech posłuży za wzór, według którego zbudujemy jeszcze prostszy kościółek w Dolinie. Poprosiłem bezzwłocznie murarza ze Scafati, Pasquala Vitiellego, aby wraz z nami przyjrzał się kościołowi. Pewnego pięknego dnia wybrałem się z nim, moją żoną i księdzem Federicem do tej miejscowości. Wymierzyliśmy sznurem długość i szerokość ścian. Poprosiłem księdza Gennarego, który posiadał nieco zdolności do tego rodzaju prac technicznych, aby zrobił szkic kościoła. Wkrótce narysował na kartce papieru kościół o jednej nawie i czterech kaplicach. Gdy później pokazałem ten rysunek człowiekowi, który znał się na rzeczy, to uśmiał się z niego serdecznie. Ale dla nas liczyła się każda chwila, więc ten szkic wydawał się zupełnie wystarczającym do rozpoczęcia budowy. Ksiądz Gennaro poradził, aby nie zlecać pracy na akord, ale dla oszczędności i według miejscowego zwyczaju płacić robotnikom dniówkę. On i jego ojciec obiecali, że będą bezpłatnie dozorować i opłacać robotników. Ksiądz Giovanni Cirillo, pierwszy proboszcz w Dolinie, doradził nam, aby dla przyspieszenia budowy zwołać w najbliższą niedzielę okolicznych gospodarzy i rzemieślników. Byłaby to wielka pomoc, gdyby każdy z nich włączył się w prace, np. przywożąc kamienie, wapno i inne materiały lub pracując jeden dzień za darmo. Około 500 metrów od placu budowy kościoła, niejaki Pietro Paolo Vitiello założył małą kopalnię kamienia wulkanicznego, z którego wydobywał surowiec pod budowę swojego domu. Poruszony uroczystością położenia kamienia węgielnego, postanowił ofiarować 12 metrów sześciennych kamieni. 14 maja, w pierwszą niedzielę po uroczystości położenia kamienia węgielnego, proboszcz przemówił do zgromadzonego ludu mniej więcej takimi słowami: – Bóg okazał nam swoje Miłosierdzie. Otrzymamy nowy kościół, dzięki czemu wszyscy będziemy mogli uczestniczyć w nabożeństwach i stawać się dobrymi chrześcijanami. Każdy z was powinien poczytać sobie za obowiązek honoru przynieść własnymi rękami kamień do przyszłego Domu Bożego. Pietro Vitiello ofiarował kamienie, a każdy, kto pomoże przenieść je na miejsce budowy, udowodni, że jest godnym sługą Pana nieba i ziemi! Wszyscy obecni zgodzili się z tymi słowami. Wyszli, a na ich czele szedł sędziwy ksiądz Cirillo, za nim dwaj bracia duchowni Federicowie, dalej moja żona ze swoimi czterema dziećmi i służbą. Był to wzruszający widok, gdy ten tłum szedł drogą. Każdy był zgięty pod ciężarem kamieni, które w pokornej wierze niósł na plecach. Także i ja znajdowałem się pomiędzy tymi, którzy zostali wezwani do tej mozolnej pracy, i kto wie, czy nie zawdzięczam temu tego szczęścia, że mogę teraz patrzeć na zbudowany Dom Boży. Kamień niosła także moja żona i jej córka Giovannina, która dwanaście lat później uniknęła śmierci dzięki modlitwom za nią w tym kościele. Kamień niósł także Francesco, najstarszy syn mojej żony, który po piętnastu latach dziękował za ocalenie swojego życia w tym samym kościele. Jakże obficie wynagradza Bóg uczynki spełnione ku Jego chwale, i z jaką czułością spogląda na tych, którzy budują Mu ołtarze i kościoły, w których ludzie modlą się do Niego! W tym czasie pełni byliśmy ufności, ale nie przeczuwaliśmy jak wielkie rozmiary osiągnie budowla. Jedynym naszym zamiarem było wówczas to, by Bóg otrzymywał cześć, chwałę i uwielbienie w miejscu, gdzie dotąd Jego Imię nie doznawało należnej czci. Jakże chętnie wracamy myślą do dnia, w którym własnymi rękami gromadziliśmy kamienie na budowę. I pomyśleć, że po osiemnastu latach papież Leon XIII ogłosi kościółek własnością Stolicy Apostolskiej! Widok spoconych i zmęczonych ludzi w gorących promieniach majowego słońca, zgiętych od ciężarów, do których nie byli przyzwyczajeni, u niejednego niedowiarka mógł wywołać ironiczny uśmiech. Dla nas, pełnych nadziei, nie było to jednak ważne. Już od niemal dwudziestu lat nie ustają nadzwyczajne dowody miłości Maryi. Dziś także zaprowadzilibyśmy takich niedowiarków do stóp naszej Matki, by pokazać im cuda Boże mające miejsce na ziemi. Łagodny wzrok Maryi nie pozwoliłby im odejść bez błogosławieństwa, a błogosławieństwo Najświętszej Panienki przynosi zawsze wiarę i pokój, choć czasem droga wiedzie przez cierpienia. Szczęśliwy ten, kto tą Królową kocha i czci! Zgromadziliśmy dostateczną ilość kamieni do budowy fundamentów. Za przykładem pobożnego darczyńcy poszło kilku innych, którzy ofiarowali wapno i kamienie, tak że mogliśmy zacząć budowę ścian. W następny poniedziałek rozpoczęto kopanie rowów pod fundamenty. Giuseppe Federico, który odznaczał się niezwykłą ruchliwością i znajomością prac budowlanych, zauważył, że murarze ze Scafati mieli wyższe oczekiwania finansowe od murarzy z Boscotrecase. Dlatego zatrudniliśmy murarza z Boscotrecase do budowania pierwszych filarów. Ten jednak źle obliczył ciężar, jaki miały dźwigać filary, i położył je zbyt płytko. My zaś zdając sobie sprawę z naszego niedoświadczenia, mieliśmy ciągłe obawy, czy to podjęte rozwiązanie jest słuszne. Uznaliśmy, że koniecznie trzeba zasięgnąć rady u innego budowniczego. Na szczęście moja żona znała starego i niezwykle pobożnego inżyniera z Neapolu, Francesca Aratorego, który z polecenia pani Cateriny Volpicelli zbudował dom służebniczek Serca Bożego. Dowiedzieliśmy się gdzie mieszka i pewnego wieczoru go odwiedziliśmy. Gdy pan Aratore usłyszał, jak przebiega budowa kościoła, zdziwił się bardzo, że podjęliśmy się tego bez nadzoru lub opieki jakiegoś fachowca. Odmówił jednak naszej prośbie by przybyć do Pompejów i obejrzeć fundamenty. Nie mógł tego uczynić ze względu na wiek i osłabienie, ale za to obiecał przysłać swojego asystenta. W dwa dni później do Pompejów zawitał młody inżynier. Nie będę tu opisywać, jak skrytykował nasz plan budowy i wszystkie wyliczenia. Filary powinny być wkopane o wiele głębiej, całą budowę trzeba było poszerzyć przynajmniej o 270 centymetrów. Łuki powinny być sklepione pod ziemią, aby zapobiec ryzyku ich zarwania. Ocenił, że powstałe do tej pory filary i łuki były zbyt słabe jak na kościół dla 2000 osób. Cała nasza dotychczasowa praca była na nic. To był dla nas niemały cios. Chcieliśmy ukoić żal u naszego biskupa, do którego wysłaliśmy księdza Federica, aby mu zdał sprawę z zaszłych okoliczności. Biskup bardzo tym się przejął, ale szybko wpadł na mądry pomysł: – Wstrzymajcie budowę póki nie przyślę do was mistrza Salvatorego. On wam najlepiej doradzi, a potem sam do was przybędę. Kim był mistrz Salvatore? Salvatore Taddeo miał około 70 lat, był bardzo poczciwym człowiekiem i murarzem biegłym w swoim zawodzie. Biskup Formisano zlecił mu kilka napraw w seminarium i miał do niego takie zaufanie, że nie zaczynał ani nie kończył żadnej budowli, zanim nie poradził się tego sędziwego murarza. Za to Taddeo odwdzięczał się pobożnemu biskupowi szacunkiem i zaufaniem. W wyznaczonym dniu spotkaliśmy się na miejscu rozpoczętej budowy. Poza mną i żoną przybyła rodzina Federiców, murarz Luigi Cirillo z Boscotrease, i w końcu mistrz Salvatore, który miał być sędzią w tej sprawie. Z zacytowanej niżej rozmowy Czytelnik może się przekonać, że świątynia w Pompejach nie jest dziełem sił ludzkich. Gdyby tak było, nie wznieślibyśmy jej wyżej niż fundamenty. – Co pan o tym sądzi? – zapytałem mistrza Salvatore pokazując na fundamenty. – Czy są dobrze postawione? – O tak – odpowiedział – dobrze! – Pewien architekt uznał, że są za słabe i że koniecznie trzeba je wzmocnić… – Tak, rzeczywiście, są za słabe. – Czy myśli pan, że dobrze zrobimy, jeśli łuki wkopiemy głębiej i wzmocnimy filary? – Tak, tak by trzeba zrobić. – A czy podziela pan obawy biskupa, że wybuch wulkanu może spowodować zapadnięcie się kościoła jeśli postawimy go w tym miejscu? – O tak! Wezuwiusz, mógłby go całkiem zrujnować. – Więc praktyczniej byłoby postawić fundamenty na be tonowym podkładzie? Czy tak byłoby bezpieczniej? – Tak, z takimi fundamentami można spać spokojnie. – Nie ustaliliśmy jeszcze wymiarów przyszłego kościoła, bo biskup kazał budować go stopniowo. Teraz dwie ściany, za rok przedłużenie i tak coraz dalej, póki będą pieniądze. Czy dobrze jest powiększać kościół tą metodą? Co pan na to powie? – O tak, tak! Tak będzie dobrze! Starałem się nie stracić zimnej krwi i reszty cierpliwości. Nie chciałem tego sędziwego człowieka obrazić nieostrożnym słowem, więc obróciłem całą tę sprawę w żart. Skinąłem na moich przyjaciół i odszedłem z nimi podśpiewując melodię jakiejś piosenki. Ciężko zmartwiony udałem się do Neapolu. Zwątpiłem zupełnie i nie wiedziałem, co dalej czynić. Ale Opatrzność miała to dzieło w swojej opiece, więc niespodziewanie łatwo wyszedłem z tego przykrego położenia. Odwiedziłem jednego z moich najbliższych przyjaciół, Tarquinia Fuortesa, profesora matematyki w kolegium Nunziatella. Szanowałem go za jego szlachetny i uczciwy charakter oraz poważałem za wyczucie piękna i zmysł krytyczny w sztukach pięknych. Oczywiście, ten młody człowiek wraz z rodziną należał do pierwszych dobroczyńców kościoła w Pompejach. Zastałem go w towarzystwie rodziny i kilku obcych osób. Ta okoliczność wzbudziła we mnie pragnienie pozyskania ich dla moich planów. Bez wahania zacząłem opowiadać o sprawie, która mnie zajmowała, i o ostatnich wydarzeniach. Jedna z osób zapytała, kto kieruje naszymi pracami budowlanymi. – Ach – odpowiedziałem z uśmiechem – wcale nie mamy nikogo takiego. Mężczyzna zdziwił się i powiedział: – Podejmuje się pan budowy kościoła bez architekta i bu downiczego? Czy ma pan może jakieś szkice albo plan, według którego ma powstać kościół? – Oczywiście, że mam. Zrobiliśmy go sami, to znaczy narysował go młody ksiądz z Pompejów na wzór kościoła z sąsiedniej parafii. – Niech pan pokaże mi ten rysunek – nieznajomy poprosił mnie głosem nauczyciela, który przyłapał ucznia na jakiś figlach. Z pośpiechem podałem mu rysunek, który zawsze nosiłem przy sobie, aby go przy każdej sposobności móc użyć na korzyść naszego pomysłu. Gdy nieznajomy spojrzał na niego, nie mógł się powstrzymać od uśmiechu politowania. Zapytał: – Dlaczego nie zatrudni pan architekta? – Bo kosztowałoby nas to za wiele i pochłonęłoby przynajmniej połowę funduszu, który zebraliśmy z takim trudem. – Pewnie nie byłoby tak źle – powiedział z poważną miną. – Może znalazłby się ktoś, kto podjąłby się tej pracy bez wynagrodzenia? – Nie zgodziłbym się na to – odpowiedziałem. – Biskup z Noli, markiza Filiasi i ojciec Ludovico z Casorii narazili się na liczne trudności właśnie z tego powodu, że mieli budowniczych, którzy podjęli się pracować za darmo. – Nie wszyscy ludzie są tacy sami i nie wszystkie okoliczności te same – odpowiedział na moje słowa. – Niech pan da mi ten rysunek, a przerysuję go według wszelkich zasad i obliczeń. Wcale mnie ten pomysł nie ucieszył z uwagi na wcześniejsze doświadczenia z ludźmi mieniącymi się architektami. Pomyślałem, czy nie wystawi mi później rachunku? Nie wiedząc co czynić spojrzałem na mojego przyjaciela. Ten zrozumiawszy w czym rzecz, uspokoił mnie z uśmiechem: – Bartolo, to Antonio Cua, znany profesor matematyki przy Akademii w Neapolu. A do tego wspaniały człowiek. Jeśli on da ci swoje słowo, to nie musisz troszczyć się o nic więcej. Uspokoiło mnie to i z radością przyjąłem ten szczęśliwy zbieg okoliczności. Podziękowałem, przy czym zacząłem opowiadać o zasługach, jakie mogą zaskarbić sobie darczyńcy oraz o cudach, jakie w ostatnim czasie miały miejsce. Antonio Cua był człowiekiem wielkiego ducha i szlachetnego charakteru. Moje słowa tak go zapaliły, że aż zawołał: – Ponieważ buduje pan ten kościół dla ubogich chłopów i za tak drobne ofiary, to nie tylko opracuję plan budowy za darmo, ale też będę kierować całą budową. Kiedy będzie potrzeba, przyjadę do Pompejów bez narażania pana na jakiekolwiek wydatki. Nie mogłem się posiąść z radości i natychmiast wysłałem do Doliny list następującej treści: Kochany Gennaro! Natychmiast przerwijcie wszystkie prace! Pan Bóg podał nam Swoją pomocną dłoń. Poznałem inżyniera, sławnego profesora uniwersytetu, który ofiarował się kierować budową bez żadnego wynagrodzenia. Nie wymaga nawet zwrotu kosztów podróży! Pan Bóg nam dopomaga, a więc odwagi! Wrócę dopiero w przyszłym tygodniu, ponieważ w tych dniach nasze dzieło zostanie ogłoszone z ambon kilku dużych parafii neapolitańskich. Do zobaczenia! Twój Bartolo Longo Neapol, 20 maja 1876 r. To fragment książki „Cuda i łaski Królowej Różańca Świętego w Pompejach”. Przeczytaj także: bł. Bartolo Longo (biografia) naszego artykułu w „Przewodniku katolickim”, wprowadzenie do książki, zawiera także dokładniejszą biografię błogosławionego, Link do naszej księgarni…Link do naszej księgarni… Link do naszej księgarni… 368 stron, format 118 x 168 mm, Wysyłka GRATIS! Książka zawiera historię budowy Sanktuarium Różańca Świętego w Pompejach, cudownego obrazu oraz relacje z cudów spisane przez błogosławionego Bartola Longa. nowennę pompejańską i inne modlitwy, wprowadzenie z biografią bł. Bartola Longa, fotografie. Moja historia z Nowenną rozpoczęła się w roku 2017 - wtedy tez miał odbyć się mój ślub z mężczyzną, który w tamtym czasie wydawał mi się miłością mojego życia. Jakież wielkie było moje zaskoczenie, gdy ten mój idealny mężczyzna, na 4 miesiące przed ślubem, nagle zerwał zaręczyny. Okazało się, że… Nowenna Pompejańska trwa 54 dni. Każdego dnia odmawiamy trzy części Różańca Świętego (radosną, bolesną i chwalebną). Jeśli ktoś chce, może odmawiać czwartą część z Tajemnicami Światła. Przed rozpoczęciem każdej z wszystkich trzech części różańca, wymieniamy najpierw intencję (tylko jedną), a następnie mówimy: Ten Różaniec odmawiam na Twoją cześć, Królowo Różańca Świętego. Przez 27 dni odmawiamy część błagalną nowenny Pompejańskiej i codziennie, po ukończeniu każdej części różańca, odmawiamy następującą modlitwę: Pomnij o miłosierna Panno Różańcowa z Pompejów, jako nigdy jeszcze nie słyszano, aby ktokolwiek z czcicieli Twoich, z Różańcem Twoim, pomocy Twojej wzywający, miał być przez Ciebie opuszczony. Ach, nie gardź prośbą moją, o Matko Słowa Przedwiecznego, ale przez święty Twój Różaniec i przez upodobanie, jakie okazujesz dla Twojej świątyni w Pompejach wysłuchaj mnie dobrotliwie. Amen. Przez pozostałe 27 dni odmawiamy część dziękczynną nowenny Pompejańskiej i codziennie, po ukończeniu każdej z trzech części różańca, odmawiamy następującą modlitwę: Cóż Ci dać mogę, o Królowo pełna miłości? Moje całe życie poświęcam Tobie. Ile mi sił starczy, będę rozszerzać cześć Twoją, o Dziewico Różańca Świętego z Pompejów, bo gdy Twojej pomocy wezwałem, nawiedziła mnie łaska Boża. Wszędzie będę opowiadać o miłosierdziu, które mi wyświadczyłaś. O ile zdołam będę rozszerzać nabożeństwo do Różańca Świętego, wszystkim głosić będę, jak dobrotliwie obeszłaś się ze mną, aby i niegodni, tak jak i ja, grzesznicy, z zaufaniem do Ciebie się udawali. O, gdyby cały świat wiedział jak jesteś dobra, jaką masz litość nad cierpiącymi, wszystkie stworzenia uciekałyby się do Ciebie. Amen. Niezależnie od modlitw końcowych, każdą z trzech części różańca kończymy po jej odmówieniu trzykrotnym westchnieniem do Matki Bożej: Królowo Różańca Świętego, módl się za nami! Ten wpis został opublikowany w kategorii Modlitwa, Nowenna i oznaczony tagami Nowenna Pompejańska. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika. Świadectwa mocy różańca oraz nowenny pompejańskiej. Przeglądaj według okładek. Tania prenumerata, bezpłatna wysyłka i prezent! Wydania elektroniczne w plikach PDF. Czytaj na krolowa.pl. Najnowsze wydanie. Mapa tekstów Przeglądaj według miejsc, o których piszemy. Zobacz, kto wydaje czasopismo KRŚ. Przejdź do strony Fundacji.
Na tę modlitwę trafiłam w trakcie przeglądania internetu, czytania świadectw ludzi, którzy otrzymali wyproszone łaski. Po wysłuchaniu opowiadania pewnej pani pomyślałam, że to naprawdę się dzieje. Na drugi dzień wraz z mężem zaczęliśmy odmawiać nowennę w intencji mojego zdrowia. Jestem po operacji nowotworu trzonu macicy, po radioterapii. Wszystkie narządy wewnętrzne uszkodzone – skutek leczenia (choroba popromienna). Dodatkowo dwa kamienie w lewej nerce (4 mm, 6 mm), w prawej 1 (6 mm), stłuszczenie i zwapnienie wątroby, chora trzustka i żołądek. W czasie odmawiania nowenny (części dziękczynnej) dostałam bardzo silnych bólów brzucha, przez co trafiłam do szpitala. Moje myśli były naprawdę różne, ale mimo to nadal wierzyłam, że się uda. W szpitalu zrobili mi badanie USG, to tylko potwierdziło stan mojego złego samopoczucia. Wróciłam do domu z zaleceniami lekarzy i kolejnymi lekami. Po dwóch dniach miałam wspaniały sen. Widziałam w oddali Pana Jezusa. Miły, żeński głos, który powiedział, że Jezus niedługo do mnie przyjdzie. Czekałam na to z utęsknieniem. W trakcie modlitwy (czterdziesty siódmy dzień nowenny), lekarz skierował mnie na tomograf komputerowy z kontrastem narządów wewnętrznych w celu wykluczenia bądź potwierdzenia przerzutów nowotworu. Po trzech dniach odebrałam wyniki badań i ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że wszystko jest w porządku. Narządy odpowiedniej wielkości, bez żadnych zmian ogniskowych. Sam lekarz prowadzący stwierdził, że to cudowne uzdrowienie, bo w moim stanie wręcz nie było to możliwe, żeby tak po prostu być zdrowym. Wszystkie te łaski zawdzięczam Matce Bożej. To Ona swoim wstawiennictwem u Boga sprawiła, że jestem zdrowa. Nie wyobrażam sobie teraz dnia bez nowenny. StartŚwiadectwa o nowennie pompejańskiejŚwiadectwa z Królowej Różańca ŚwiętegoAnna: Cudowne uzdrowienieNdBAc.